Dziś pierwsze urodziny Weezy’ego. To niesamowite jak ten czas szybko zleciał. Dopiero co Rudy był małym, nieporadnym szczeniakiem, a jest już całkiem wyrośniętym podrostkiem. Jak na urodziny przystało był tort i świeczka
Sto lat Weeziak!
Dog Diving
Dziś próbka dog divingu, czyli skoków, w których Saba i Bentley czują się jak ryba w wodzie. Weezy trochę mniej. Zamiast skakać do wody, obiega pomost i płynie po aport od strony lądu. Nie poddajemy się jednak. Bentley też kiedyś nie skakał…..
Sezon wodniacki w pełni
Tegoroczna majówka przywitała nas przepiękną, wręcz letnią pogodą. Upały nie są tym, co nasze psy lubią najbardziej i w czasie, gdy słońce pięknie świeci, a ludzie łapią promienie ciepła, one leżą w cieniu i czekają na ochłodzenie. Najlepszym rozwiązaniem jest więc masowe wodowanie.
Bardzo lubimy obserwować jak z wiekiem psom zmieniają się wodne upodobania. Saba, która za młodu szalała na punkcie wody, z wiekiem zmieniła upodobania i do wody wchodzi statecznie i bez szaleństw, z gracją płynąc po aport. Bentley, który kiedyś bał się wody i nie potrafił pływać, teraz jako pierwszy wskakuje do każdej, nawet lodowatej wody i pływa aż miło. Z kolei Weezy, który od początku świetnie pływa, jeszcze nie wariuje na widok wody, ale pięknie pływa po aporty… oczywiście jeśli tylko ma na to ochotę
Pierwszy tollerowy zlot
Miniony weekend upłynął nam pod znakiem tollerów w liczbie mnogiej. Udało nam się wybrać na większy, tollerowy spacer z piątką Rudych: Frodem, Destiny, Amber, Molly i oczywiście Weezy’m. Podobne spotkanie marzyło nam się od dawna, dlatego bardzo cieszyliśmy się, że w końcu doszło ono do skutku. Mimo niesprzyjającej pogody i mżawki, udało nam się nie tylko wybiegać psiaki, ale również bardzo miło spędzić czas z ich właścicielami. Było to chyba pierwsze tego spotkanie w Wielkopolsce, ale na pewno nie ostatnie. Wiosną lub latem na pewno skrzykniemy się jeszcze raz. Miejmy nadzieję, że frekwencja będzie jeszcze większa! ![]()
I po Wielkanocy
Wielkanoc nie rozpieściła nas w tym roku pogodowo, ale i tak udało nam się wybrać na świąteczny spacer. Mieliśmy szczęście, że słońce akurat zaświeciło – można było zrobić kilka zdjęć.
Pierwszy powiew wiosny
Takiego słonecznego i ciepłego weekendu nie było od dawna. Długo też nie widzieliśmy się z naszymi retrievero-podobnymi bydlakami. Czas więc był najwyższy nadrobić zaległości spacerowe i wybrać się na spacer. Wybraliśmy się na dłuuugą wycieczkę, podczas której psy mogły się wybiegać, a co po niektórzy również, po raz pierwszy w tym roku, zwodować
Pies na medal, czyli egzamin z posłuszeństwa
Dziś ostatnie zajęcia w psiej szkole i wielki dzień dla każdego kursanta – egzamin wewnętrzny. Ostatnie starcie w Nekielce. Weezy wystąpił w ostatniej parze z borderem Toto. Na początku był stres, który na pewno udzielił się też i psu. W miarę wykonywania kolejnych ćwiczeń na szczęście wszystko puściło i bardzo dobrze nam się pracowało. Ocena końcowa: doskonała, lokata pierwsza (na 7 psów). Jesteśmy dumni z siebie i Rudego. Oczywiście jest mnóstwo rzeczy, nad którymi musimy popracować jeśli chcemy myśleć o prawdziwym egzaminie PT, ale wszystko przed nami. Na razie cieszymy się ogromnie naszym pierwszym, małym sukcesem.
W nagrodę za dzisiejszy występ Weezy dostał od p. Marzeny i p. Piotra aporcik do wody, który będzie trzeba wypróbować przy najbliższej okazji. Oby tylko jak najszybciej zrobiło się ciepło. Marzy nam się już wiosna i szaleństwa na dworze.
Psia szkoła
Kurs podstawowego posłuszeństwa zbliża się niestety ku nieuchronnemu zakończeniu. Przed nami ostatni zjazd weekendowy, który zakończy się egzaminem wewnętrznym (aaaaa, aż strach się bać). Z pewnością nie będzie to koniec naszej przygody szkoleniowej. Nad wieloma rzeczami musimy jeszcze popracować, a że chcemy podejść do egzaminu w Związku Kynologicznym, musimy być solidnie wyszkoleni i przygotowani. Na pewno jeszcze nie raz pojawimy się na zajęciach doszkalających. Praca z psem sprawia nam niesamowitą przyjemność, choć nasza cierpliwość nie raz wystawiona jest na ciężką próbę. Skupienie nie zawsze jest takie jak być powinno, ćwiczenia nie zawsze wykonywane są z oczekiwaną przez nas szybkością i precyzją. Choć chciałoby się od razu wszystko i od razu najlepiej, trzeba co chwila przypominać sobie, że nie od razu Rzym zbudowano. Pies to przecież żywa istota, która ma dni lepsze i gorsze, a przede wszystkim swój psi rozum, którym kombinuje jak tu dostać nagrodę nie wysilając się zbytnio i (zapewne w jego mniemaniu) bezsensownie. Siadać, leżeć, siadać, stać… po co to komu?
Do tego samo szkolenie to sinusoida – raz jest lepiej, raz gorzej. Raz pękamy z dumy, innym razem musimy wziąć głęboki oddech na uspokojenie nerwów i wrócić do podstaw.
Na pewno zatęsknimy do naszych weekendowych zjazdów, do spotkań z psiarzami i ich podopiecznymi. Mi osobiście najbardziej będzie brakować możliwości obserwowania samych psów – ich niekończących się zabaw z tą szczerą, psią radością na pychu i życiem na całego – tu i teraz.
Niedzielny spacer
Dziś, po raz pierwszy od kilku tygodni, mamy wolną niedzielę. Zaplanowane na dziś zajęcia w szkole dla psów zostały niestety odwołane. Od dwóch dni pogoda nie jest łaskawa. Gruba warstwa śniegu, która napadała w ciągu tygodnia, zaczęła gwałtownie topnieć, a podwórko zamieniło się w jedną, wielką kałużę. Nie inaczej wyglądał więc dziś teren psiej szkoły. Woda stała wszędzie, nawet w hali, więc nie było sensu męczyć psów i siebie w wodzie po kostki.
Odwołanie zajęć i siąpiący deszcz nie zniechęcił nas jednak od spędzenia niedzieli z psem w roli głównej. Korzystając z tego, że deszcz przestał padać, wybraliśmy się z sąsiadami i ich suczką Morą na bardzo udany spacer w okolicach Warty (kalosze okazały się podstawowym wyposażeniem dnia). Niestety nie mamy zdjęć z dzisiejszej wyprawy, ale na pewno odrobimy to przy najbliższej okazji.
Walentynki
Jednym z ważniejszych wydarzeń ostatniego tygodnia były Walentynki. Zupełnie przez przypadek swojego prezentu doczekał się też Weezy. Walentynką była małpa, którą dostaliśmy gratis przy zakupie karmy w jednym ze sklepów internetowych. Przesyłka przyszła w sam raz 14 lutego, więc pies od razu zabrał się do roboty. Małpa długo nie wytrzymała i po dwóch dniach wyglądała jak na załączonym obrazku ![]()













































