Weezy & Spock

Nova Scotia Duck Tolling Retriever

Nova Scotia Duck Tolling Retriever

niedziela

13

Sierpień 2017

0

COMMENTS

Tollarspecialen 2017

Written by , Posted in Blog, Dummy, Obedience, Spock, Wakacje z psem, Weezy

Tollarspecialen to najważniejsze w Europie wydarzenie poświęcone rasie Nova Scotia Duck Tolling Retriever. Organizowane jest każdego roku na początku sierpnia przez szwedzki klub tollera (Nova Scotia Duck Tolling Retriever Klubben). To, trwające cztery dni, przedsięwzięcie jest sporym wyzwaniem organizacyjnym, angażującym wielu wolontariuszy, skupiającym miłośników rasy z całej Europy, a przede wszystkim same tollery. Dla nas to impreza, bez której trudno wyobrazić sobie wakacje. Tym bardziej cieszy, że mogliśmy być na niej czwarty rok z rzędu.

Tegoroczne Tollarspecialen odbywało się od czwartku 3 do niedzieli 6 sierpnia w okolicach Laholm, na południu Szwecji. Na miejsce przyjechaliśmy we wtorek, przeznaczając środę na odpoczynek, rozpoznanie terenu i formalności związane z rejestracją. Już w pierwszej godzinie otwarcia sekretariatu spotkaliśmy pierwsze znajome osoby ze Szwecji, Niemiec i Czech. W powietrzu czuć było atmosferę pełną pozytywnych fluidów i wzajemnej sympatii. Tutaj nikt nie patrzy na drugiego wilkiem. Nie ma – spotykanej niestety w psim światku – zawiści, poczucia rywalizacji. Wszyscy (a przynajmniej zdecydowana większość) są w tollerowym stanie umysłu.

Pierwsze psie aktywności zaczynają się już następnego dnia. Od czwartku, przez trzy kolejne dni, odbywają się tolling hunting testy, czyli próby pracy myśliwskiej dedykowane wyłącznie tej rasie (Szwecja jest w tym zakresie bezapelacyjnym liderem w Europie). Podczas zawodów sprawdzane są wszystkie umiejętności tollerów, jako psów myśliwskich, jest to więc doskonała okazja do podpatrzenia NSDTR w pracy, do której zostały stworzone. To najważniejsza i najbardziej ceniona forma pracy z tollerem, o czym świadczy liczba zgłoszonych psów: 156 ogółem, w tym 82 w klasie początkującej, 49 w klasie open oraz 25 w klasie elite. Tak duża liczba zgłoszeń sprawia, że testy trwają całe trzy dni – od czwartku do soboty, od ósmej rano do godziny siedemnastej, na kilku równoległych stanowiskach. Oglądaniu startujących psów poświęciliśmy cały czwartek, dzięki czemu mieliśmy przegląd każdego poziomu zaawansowania – od początkujących do tych najlepiej wyszkolonych. Byliśmy pełni podziwu, jak trudne są ćwiczenia w najwyższej klasie oraz jak dobre są pracujące w niej psy. Aby osiągnąć najwyższy poziom, pies musi wykazywać prawdziwą pasję, posiadać wszystkie cechy tollera jako psa myśliwskiego, cechować się wytrzymałością i być w doskonałej kondycji zarówno fizycznej, jak i psychicznej. Do pełnego sukcesu niezbędna jest doskonała współpraca z przewodnikiem, bardzo dobry handling i wzajemne zaufanie. Oglądanie pracujących tollerów jest dla mnie zawsze dużym przeżyciem i utwierdza mnie w słuszności wyboru celu, do którego chcę dążyć w pracy z psem. Chyba żadna inna aktywność nie byłaby w stanie zmotywować nas do wielogodzinnego (sic!) przesiadywania w ulewnym deszczu tylko po to, by obejrzeć najlepszych z najlepszych.

Piątek to dla nas dzień nieoficjalnych working testów. Razem z Weezym startuję w klasie początkującej (nybörjarklass), Krzysiek ze Spockiem w klasie open (öppenklass). Na dummy testy zgłoszono 110 tollerów, 95 w nybörjarklass, 12 w öppenklass oraz 3 w elitklass. Zgłoszeń byłoby zapewne dużo więcej, gdyby nie narzucone odgórnie ograniczenie uniemożliwiające zgłoszenie i start zarówno w dummy, jak i tolling hunting testach. 
Jako pierwszy na ogień idzie Spock, którego start przypada na godzinę 7.30 rano. Na kolejnych pięciu stacjach, sędziowanych przez różnych sędziów, Spock zmaga się z ćwiczeniami, do części z których nie jest jeszcze dostatecznie przygotowany. Zaskakuje nas między innymi przeskakiwanie kamiennego płotka, którego jeszcze nigdy nie ćwiczyliśmy oraz przepychanie, które zawsze odkładaliśmy „na potem”. Cieszy jednak, że Spock pracuje cicho, nie piszczy, nie zrywa i jest w swojej pracy wytrwały. Ostatecznie udaje się zaliczyć start bez zer, z liczbą 55/100 pkt oraz lokatą 8 na 10 sklasyfikowanych psów.

Od godziny 10.00 do 14.00 czekamy na wejścia Weezy’ego na poszczególne stacje. Duża liczba zgłoszonych psów sprawia, że zaplanowane przez sędziów ćwiczenia są dość proste, nie ma skomplikowanych zadań zabierających dużo czasu. Odsiadując swoje w kolejce w lesie, przypominają nam się ubiegłoroczne postanowienia, zgodni z którymi mieliśmy ćwiczyć z psami czekanie i „nudzenie się” w lesie, wyłączanie modelu „stand by”.
Czwartek był zdecydowanie dniem Weezy’ego. Wizzard był zrelaksowany, skupiony i gotowy do działania. Cały czas oferował mi kontakt (czekając zapewne na jedzenie), nie myślał o innych otaczających nas psach. Był otwarty i chętny do współpracy. Wiedziałam, że pies jest ze mną. Owo dobre samopoczucie Weezusia, oraz wiążąca się z tym moja czysta głowa, zaprocentowały. Na każdej stacji poradziliśmy sobie bardzo dobrze, bez większych kłopotów i błędów. Strategicznie postanowiłam dostosować się do tego, co szwedzcy sędziowie lubią najbardziej, czyli jak najmniejszego używania gwizdka. Pozwoliłam psu pracować samemu, co uratowało nam ostatni podwójny marking, na którym ze stresu (właśnie zaczynała się burza) zapomniałam, gdzie dokładnie leży drugi dummy. Praca z Weezym była czystą przyjemnością, o czym świadczą zdobyte punkty: 90/100 oraz lokata ex aequo 4 na 80 sklasyfikowanych zespołów. Ten start był mi bardzo potrzebny, by uwierzyć w nasze możliwości oraz to, że konsekwentna praca popłaca. Jeśli udało nam się pokonać upiora w postaci strachu przed strzałami, wierzę, że jesteśmy stanie wiele wypracować. Byle weezusiowe zdrowie na to pozwoliło.
 

W drugiej połowie dnia przemieszczamy się do miejscowości Skogaby, gdzie rozgrywają się tollerowe zawody agility. Ten sport jest nam dość obcy, jednak możliwość spotkania psiej rodziny jest argumentem bardziej niż wystarczającym. Na miejscu poznajemy, mieszkającą w Słowenii, siostrę Spocka: Next Generation Inner Light Dancing with Fire, półbrata (od strony matki): Born to Perform Dancing with Fire oraz mieszkającego w Szwajcarii wujka: Stonaway’s Sky Star Saimen (brat Trin – matki Spocka). To zaskakujące, jak szybko nawiązuje się kontakt z innymi tolleromaniakami i jak te nasze rude istoty zbliżają ludzi do siebie!

Sobota to kolejny deszczowy poranek, a jednocześnie dzień oficjalnych zawodów obedience. Wstajemy z samego rana i ruszamy w drogę – odprawę przed klasą 2 mamy już o godzinie 8.00. Z numerem siódmym na ring wchodzi Weezy. To nie jest dobry dzień na start. Wizzard jest rozproszony i myślami daleko poza mną. Włącza się dopiero w połowie pierwszego ćwiczenia z chodzenia przy nodze. O pełną motywację i skupienie muszę jednak walczyć przez kolejne ćwiczenia, zwłaszcza że w połowie startu zaczyna intensywnie padać. Niestety łapiemy zero za aport kierunkowy (Weezy znów nie patrzył na rozkładane aporty) oraz (moim zdaniem niesprawiedliwe) zero za patyczki (dotknięcie zębem obcego patyka, a następnie przyniesienie swojego). Zdobyta liczba punktów nie pozwala niestety na uzyskanie oceny. Poziom psów był jednak tego dnia na tyle niski, że i tak wygrywamy, zdobywając miejsce 1 na 10 psów. Sędziowała, bardzo przeze mnie ceniona, Carina Barthel, która bezlitośnie cięła punkty. Na prawidłowo wykonanym aporcie metalu przez przeszkodę, uzyskaliśmy tylko 6 punktów – 2 punkty zostały zdjęte za luźny chwyt aportu, kolejne 2 za nadepnięcie przez psa mojej stopy przy przyjmowaniu pozycji zasadniczej. Było ostro.

Wielką niewiadomą był start Spocka. Od roku to ja prowadzę Grubego w obedience i powoli przygotowuję do klasy drugiej. Z okazji Tollarspecialen postanowiliśmy jednak, że wystartuje z nim Krzysiek. W końcu to oni rok temu na Tollarspecialen wywalczyli awans do dwójeczek. Czy byli gotowi do startu? Nie 🙂 Spock nie ma jeszcze opanowanych dwójek w stopniu, który bym sobie życzyła, a Krzysiek dopiero dzień przed zawodami zapoznał się dokładnie z regulaminem. „Dream team” odbył też mniej więcej trzy wspólne treningi, czegóż więc można się było spodziewać? Bez oceny, lokata 5/10. Najważniejsze, że Spock był zmotywowany, bo co jak co, ale z Krzyśkiem to on uwielbia pracować 😉

Dla porządku obediencowe statystyki. Do klasy początkującej zgłoszono 52 tollery, do klasy pierwszej – 14, drugiej – 14, a trzeciej – 3 tollery i jednego golden retrievera.

Ostatni dzień to nieoficjalna wystawa i ocena 318 zgłoszonych tollerów. Dla nas to już dzień czysto towarzyski. Okazja, by spotkać się ze wszystkimi znajomymi, porozmawiać i wspólnie spędzić ten ostatni dzień. Na show, do klasy championów, zgłaszamy tylko Spocka, chociaż doskonale wiemy, że na wiele liczyć nie możemy. Od sędziny uzyskujemy pochwałę za piękną, samczą głowę, dobry kościec i kątowanie oraz tradycyjną już adnotację: mógłby być odrobinę wyższy. Ano mógłby hihi 😀

Wśród przelotnych opadów deszczu podglądamy znajome psy i poszczególne konkurencje, w tym JuniorTollermaster i Tollermaster. Dowiadujemy się, że kolejne Tollarspecialen odbędzie się na południe od Sztokholmu, więc postanawiamy solennie, że zrobimy wszystko, aby pojawić się tam za rok!

Share Button

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *