Back To Top

Co to jest tolling?

Nova Scotia Duck Tolling Retriever to rasa myśliwska, której głównym przeznaczeniem jest udział w polowaniach na kaczki i gęsi. W odróżnieniu od pozostałych retrieverów, rola tollera jest jednak dwojaka. Poza, przypisanym retrieverom, aportowaniem ustrzelonego ptactwa, zadaniem Tollera jest „zwabienie” siedzących na wodzie kaczek na odległość, z której myśliwy może oddać skuteczny strzał.

Jak przebiega wabienie kaczek? Skąd pomysł na wykorzystanie Tollerów w myślistwie? Na te pytania postaram się odpowiedzieć w niniejszym poście, będącym pierwszym wpisem z cyklu: co to jest tolling.

„Tolling” – co to znaczy?

Słowo: „tolling” to imiesłów przymiotnikowy od angielskiego czasownika: „to toll” – nęcić, wabić. Gdyby przetłumaczyć nazwę rasy: Nova Scotia Duck Tolling Retriever na język polski, uzyskalibyśmy mniej więcej: „wabiący kaczki aporter z Nowej Szkocji”, co zasadniczo oddaje istotę rasy.

Co to jest tolling?

„Tolling”, czyli wabienie ptactwa spoczywającego na wodzie, jest pierwszym zadaniem Tollera podczas polowania. W tym celu pies biega i radośnie bawi się wzdłuż brzegu, aportując przedmiot wyrzucany przez ukrytego w zasadzce myśliwego. Toller pojawia się i znika z pola widzenia kaczek. Te, zaintrygowane akcją na brzegu i rudym, machającym ogonem, podpływają zaciekawione.

Gdy ptaki są odpowiednio blisko, myśliwy wstaje z ukrycia, płosząc kaczki, które wzbijają się w powietrze. Myśliwy oddaje strzał, a pies wykonuje drugie zadanie typowe dla retrievera – przynosi ustrzelone ptactwo.

Spock – trening tollingu

Wykorzystanie rasy Nova Scotia Duck Tolling Retriever w myślistwie

Informacje o rudych psach myśliwskich, zamieszkujących południowo-zachodnią część Nowej Szkocji na terytorium Kanady, rozpowszechnianie były między innymi w czasopismach o tematyce myśliwskiej. To w opublikowanych tam artykułach przeczytać możemy ciekawe opisy pracy Tollera, stanowiące obecnie cenne źródło wiedzy dla wszystkich miłośników rasy.

Henry Albert Patterson Smith – opis sprzed 100 lat

W publikacji sprzed ponad stu lat, bo z 1914 roku, Henry Albert Patterson „Hap” Smith – hodowca i zagorzały promotor rasy Nova Scotia Duck Tolling Retriever – pisze:

„(…) Kilkoma szybkimi, zdecydowanymi ruchami wioseł docieramy do zasadzki. Wysiadamy z kanu i wyciągamy je na brzeg, kładąc do góry dnem pomiędzy skarłowaciałymi krzewami. Kaczki, nawet te młode, dostrzegą bowiem każdy niecodzienny obiekt. Słońce pojawia się nad drzewami, zalewając taflę jeziora światłem i ciepłem. Feeria jesiennych kolorów drzew odbija się w spokojnej wodzie. (…) Nawet szerokie, żółte liście dereni nie wyróżniają się z otoczenia lecz wtapiają, tworząc spójną, cieszącą oko całość. Mała wyspa za naszymi plecami wygląda jak wesoło przyozdobiony, kobiecy kapelusz. (…)

W jednej chwili zapominamy o otoczeniu, gdy do naszych uszu dociera dźwięk podobny do świstu uchodzącego, skompresowanego powietrza. Spoglądając w niebo, widzimy stado trzystu lub więcej kaczek nadlatujących znad linii drzew i lądujących z charakterystycznym świstem na lustrze jeziora (…)

Nie trudno zauważyć, że [kaczki] wróciły ze słonych mokradeł. Każdy łepek kilkukrotnie to zanurza się w wodzie, to podnosi, pozwalając chłodnym wodom jeziora ugasić pragnienie. Czekamy kilka minut zanim się napoją, po czym wyciągam z kieszeni starą, skórzaną rękawiczkę, zrolowaną i ciasno obwiązaną sznurkiem. Rzucam ją w lewo ponad głazem na wąską, piaszczystą plażę.

Lilly [imię psa] będzie się bawić wszystkim, nawet kamieniem, jeśli niczego innego nie będzie pod ręką, jednak rękawiczka, upadając na kamyki, nie robi hałasu, na czym nam tego ranka bardzo nam zależy. Dźwięku upadającego patyka lub innego twardego przedmiotu nie zagłuszyłby dziś ani wiatr, ani fale uderzające o brzeg.

Swoim wyglądem i kolorem (aż po białą końcówkę ogona) suka [Lilly] tak bardzo przypomina lisa, że z większej odległości nie byłaby do odróżnienia od prawdziwego chytrusa. Tego ranka, pierwszego dnia sezonu myśliwskiego, jest szybka i niezmiernie chętna do pracy.

Gdy tak słońce oświetla jej gęste futro koloru lisiej czerwieni, głowy obserwujących ją ptaków zaczynają się podnosić, zaskoczone i zaciekawione. Pierwsza, potem kolejna, podpływają kilka jardów bliżej. Ciekawość ta udziela się kolejnym – zaczynają płynąć ile sił w wiosłach w kierunku psa. [Lilli] pomyka w tę i z powrotem, znikając za skałami, by oddać rękawiczkę prosto do mojej ręki. Ptaki, nieświadome jakiekolwiek niebezpieczeństwa, podpływają, a te najbardziej oddalone, w swojej niepohamowanej ciekawości, podfruwają do przodu, by zobaczyć tę smugę żółtawej czerwieni. Markuję rzut i zastygam z ręką uniesioną w górze. Lil zatrzymuje się i patrzy w moim kierunku. Spoglądając na rękawiczkę, macha radośnie swoim gęstym ogonem, wystającym ponad linię liści paproci.

Zahipnotyzowane kaczki płyną jeszcze szybciej. Pierwsze z nich są już na wysokości zasadzki. Są tak blisko, że spoglądając przez szczelinę między głazami, widzę ich wiosła ruszające się pod wodą. Gestem ręki przywołuję Lil do mojego boku, gdzie siedzi i drży z ekscytacji.

Straciwszy psa z oczu, ptaki pływają w górę i w dół, tu i tam, skupiając się w zbite stado. Trzask zamka, potem drugi, gdy przestraszone kaczki wzbijają się do lotu. Osiem ptaków leży w linii, gdzie oddałeś twój pierwszy strzał, nieco dalej leżą cztery inne. (…) Lilly, w pełni chwały, płynie szybko i niecierpliwie po martwe ptaki. Woda ledwie styka się nad jej plecami. Przynosi ptaki jednego po drugim, wracając do wygodnego głazu, z którego za każdym razem wyskakuje do wody, aż wszystkie kaczki zostaną bezpiecznie zebrane. (…)”

Henry Albert Patterson Smith ze swoim TolleremHenry Albert Patterson Smith ze swoim psem. Źródło: American Kennel Club Library & Archives

Równie ciekawe opisy polowania w towarzystwie Tollera znajdziemy w późniejszych artykułach. Poniżej kolejna historia opisana przez Smitha, wydrukowana po raz pierwszy w 1916 roku:

„(…) Jeszcze przez świtem docieramy do naszej zasadzki, położonej na piaszczystym brzegu zatoki St. Mary. Pies leży zwinięty w kłębek, przykrywając nos swoim lisim ogonem. Tylko jemu z naszej trójki jest przyjemnie ciepło. Dochodzą nas odgłosy brązówek, których drżące kwakanie słychać nad wodami zatoki. Buff [imię psa] też je słyszy. Błyskawicznie podnosi głowę i nadstawia uszu. Gdybyś go teraz dotknął, poczułbyś, jak drży, tłumiąc ekscytację.

Na wschodzie robi się jasno i zaczynamy dostrzegać poszczególne kształty. Na świetlistej tafli wody widzimy czarną linię, która stopniowo przekształca się w stado dwudziestu lub więcej kaczek. Tego ranka przypływ sięga prawie do naszej zasadzki i wszystko zdaje się nam sprzyjać. Kaczki są teraz w pełnym widoku. Niektóre, nauczone doświadczeniem z lat polowań, znają strefę zagrożenia na tym wybrzeżu. Około 200 jardów od nas machają skrzydłami i pielęgnują pióra, podczas gdy wschodzące słońce zaczyna je ogrzewać.

Nadszedł czas, by „pokazać” psa. Z tylnej kieszeni kurtki myśliwskiej wyciągam twardą, gumową piłkę. Buff obserwuje każdy mój ruch, a jego źrenice rozszerzają się, gdy dostrzega piłkę. Czy widziałeś kiedyś psa tak skupionego na okrągłym, gumowym przedmiocie? Myślisz pewnie: „Jaka szkoda spłoszyć te kaczki”. Powiesz może, że jest szansa, że kaczki podpłyną później wraz z przypływem. Może nawet jesteś pewien, że odfruną, gdy tylko zobaczą psa. Poczekaj. Obserwuj kaczki i choćby nie wiem co, nie strzelaj bez mojego znaku. (…)

Rzucam piłkę, a Buff biegnie za nią. Podnosi ją, wraca i oddaje prosto do ręki. Piłka znów jest w powietrzu, a ja obserwuję wyraz twojej twarzy, gdy przez szpary w gałęziach patrzysz na ptactwo.

Każda kaczka uważnie obserwuje psa. Gdy piłka ląduje w martwych wodorostach, pies szuka jej, używając nosa, a jego bujny ogon porusza się i merda ponad trawami porastającymi plażę. Tuzin ptaków odwraca się i zaczyna płynąć w kierunku brzegu. (…) Buff pięknie się bawi, wraca do mnie w tempie szybszym niż gdy wybiega po piłkę. Teraz wraca do nas ponownie. Gdy zapach kaczek dociera do jego nozdrzy, zatrzymuje się z jedną łapą uniesioną do góry i obserwuje ptaki. Przywołuję go do nas krótkim ćwierknięciem. Zobacz, jak drży, gdy odblokowujemy broń. Ptaki są na wprost nas, rozproszone, rozciągnięte równolegle do brzegu. Gdy Buff po raz ostatni oddaje piłkę na moją otwartą dłoń, są około 35 jardów od nas. Szeptem wydaję komendę: „waruj”. (…)

Na mój znak dwie dubeltówki wyrastają ponad wodorosty okrywające naszą zasadzkę. Podczas, gdy szykujemy się do oddania strzału, siedzący obok mnie Buff wygląda z ukrycia – jest gotowy do działania i popiskuje, napinając całe ciało. Oba strzały padają jednocześnie. Siedem spłoszonych ptaków natychmiast wzbija się w powietrze, trzy spadają do wody za drugim wystrzałem. Mamy dwa postrzałki.

Buff jest już w wodzie, prawie przy pierwszej, dryfującej ofierze. Tylko zobacz, jak płynie! Nawet nie trzeba go zachęcać do aportowania. Upuszcza na plaży kolejną przyniesioną kaczkę i wraca do wody dopóki ósma i ostatnia kaczka nie zostanie przyniesiona.”

Toller z kaczką podczas polownia

Nicholas Karas – lata 60-te XX wieku

O skuteczności Tollera w wabieniu kaczek pisał także Nicholas Karas w magazynie „Field & Stream” z 1966 roku. Czytamy w nim:

„Gdybym nie zobaczył tego na własne oczy, nigdy bym nie uwierzył. Brązówki przewyższają pozostałe ptactwo wodne pod względem inteligencji i ostrożności, są więc też najtrudniejsze do zwabienia. Przed chwilą widziałem jednak 2.000 kaczek zachowujących się jak w hipnozie. Całe stado, porzucając wszelką ostrożność, w przeciągu kilku minut przepłynęło ponad 300 jardów na odległość kilku stóp od naszej zasadzki. Nie rozstawialiśmy bałwanków, nie używaliśmy wabików, nie podkarmialiśmy ich ziarnem. Naszą jedyną przynętą był hasający pies, z wyglądu przypominający lisa, błyskawicznie aportujący wyrzucony patyk. To był tolling.”

Sztuka tollingu Avery’ego Nickersona

Opis sztuki tollingu zachował się również w zapiskach Avery’ego Nickersona, założyciela słynnej hodowli Harbour Lights, opublikowanych w książce Alison Strang i Gail MacMillan „The Nova Scotia Duck Tolling Retriever”. Czytamy w niej precyzyjny przepis na skuteczne polowanie, obejmujący właściwe przygotowanie zasadzki i efektywne wabienie ptactwa. Swój opis oparł na doświadczeniach z polowań w hrabstwie Yarmouth, gdzie mieszkał Nickerson. Kaczki żerują tam często na terenach zalewowych, a następnie wracają na słodkowodne jeziora, gdzie, najedzone, trzymają się w większej odległości od brzegu.

Z jego doświadczenia, polowanie z Tollerem sprawdzi się najlepiej w spokojny, pogodny dzień, podczas przypływu. W takie dni bałwanki i wabiki nie są skuteczne. Tolling będzie tu odpowiednią metodą, prawie niezawodną, jeśli szczęśliwie mamy dostęp do stosunkowo dużego akwenu, odizolowanego od ruchu statków, łódek i innych czynników płoszących ptactwo wodne. Już za czasów Nickersona o tereny spełniające te kryteria było co raz trudniej, ze względu na rosnącą liczbę ludności i rozrastające się domy wakacyjne, zajmujące obszary doskonałe swego czasu do tollingu.

Przy założeniu, że dysponujemy dostępem do idealnego akwenu, pierwszym ważnym krokiem w sztuce tollingu będzie według Nickersona przygotowanie zasadzki:

„Wczesną jesienią przygotuj się do nadchodzącego sezonu i zbuduj na brzegu zasadzkę, pamiętając, że do tollingu najlepsze będą punkty wystające poza regularną linię brzegową. Innymi słowy, zanim zaczniesz „zabawę” psem, postaraj się być tak blisko kaczek, jak tylko będzie to możliwe. Zimozielone zarośla wzdłuż brzegu ułatwiają wejście do zasadzki bez niepokojenia ptaków. Jeśli będą otwarte przestrzenie, które uniemożliwiają przejście niezauważonym, zbuduj ogrodzenie z gałęzi lub krzewów, które wtopią się w otoczenie. Naciągnij dość mocną linę (najlepiej z syntetycznego materiału) idącą od zasadzki i przymocuj ją mocno do większych drzew. Następnie, za pomocą cieńszego sznurka, przymocuj gałęzie i krzewy do grubszej liny. W ten sposób myśliwi mogą niezauważenie wkraść się do zasadzki” – pisze Nickerson.

W dalszej części zapisków radzi, by – jeśli to możliwe – zasadzkę ustawić pod wiatr. Jego sprzyjający kierunek oraz fale będą popychać ptaki w pożądanym kierunku. Kaczki, zaintrygowane widokiem rudego psa i dyskretnie pchane przez wiatr, będą chętniej bezwiednie podpływać coraz bliżej linii brzegu.

Nova Scotia Duck Tolling Retriever - tolling w wykonaniu psa rasy myśliwskiej

Gdy myśliwy z psem są już w zasadzce, a na horyzoncie widać stado kaczek spoczywające na wodzie, nie pozostaje nic innego, jak „pokazać” ptakom psa. Nickerson radzi, aby bawić się z psem po jednej, drugiej lub po obu stronach zasadzki, wyrzucając aport raz z prawej, raz z lewej strony. Ważne, aby żadna przeszkoda nie zasłaniała kaczkom psa i nie blokowała go w zabawie, ograniczając jego szybkość i skoczność. Trzeba być przy tym cierpliwym. Aby przykuć uwagę ptaków, czasem wystarczy chwila, czasem potrzebna będzie większa liczba aportów.

Sam przebieg tollingu Nickerson opisuje następująco:

„Gdy zasadzka zostanie przygotowana w opisany sposób, myśliwy ze swoim psem zakradają się do niej i tam czekają. Kiedy pojawią się kaczki, pozwól stadu osiąść. Gdy myśliwy jest pewien, że ptaki są spokojne, zaczyna rzucać psu patyk wzdłuż brzegu. Mały, rudy pies szybko aportuje, niczym tańczący płomień. Mówi się, że to „zabawa z psem”, co jest zwodniczym terminem, ponieważ w tym momencie Toller pracuje na poważnie. To tylko skoczny, taneczny ruch psa sprawia takie wrażenie”.

Nickerson podkreśla, że tolling to ‚kontrolowana’ zabawa. Jak pisze:

„Podczas tej zorganizowanej zabawy niezbędne jest posłuszeństwo. Pies nie może bezmyślnie biegać po plaży, ani okazywać zainteresowania ptakami. Jeśli, jak to czasem bywa z młodym lub niedoświadczonym Tollerem, pies zatrzymuje się, aby wąchać lub eksplorować otoczenie, do jego obroży przymocuj długą smycz lub linę, by go od tych pomysłów odciągnąć z powrotem do zasadzki. Korzystając z tej metody, myśliwy może pozostać w ukryciu, a pies szybko oducza się zachowania, które z łatwością może zepsuć polowanie”.

Dalej radzi: „Raz na jakiś czas młody Toller wykaże zainteresowanie ptakami, jednak łatwo wyrwać go z tego stanu. Zbesztaj go trochę, lub jeśli faktycznie spłoszy stado, ukaraj, ale nie surowo. Psy te są wyhodowane, by być bardziej zainteresowane aportowaniem i faktycznie skupiają się na ptakach, jako obiektach do noszenia – nie próbują ich łapać. Dobrym pomysłem jest zabranie młodego psa do zasadzki kilka dni przed planowanym polowaniem, aby zapoznał się z nowym otoczeniem. Zmniejszy to jego potrzebę eksploracji nowego terenu w sytuacji, gdy niezbędne jest, aby nie przerywał zabawy i aportowania”.

Co się dzieje, gdy ptaki są już odpowiednio blisko?

„Gdy ptaki znajdą się już w zasięgu, myśliwy upewnia się przed strzałem, że jego Toller jest bezpieczny z powrotem w zasadzce i daje mu komendę siad-zostań. Następnie jego mały towarzysz o rudym futrze z radością aportuje postrzałka, za co jest nagradzany głaskaniem i pochwałami, które zawsze mu się należą po dobrze wykonanej pracy. Jedno słowo ku przestrodze – jeśli zbyt często wabi się to samo stado kaczek, ptaki rozgryzą zasady gry i nie będą podpływać w kierunku psa” – pisał Nickerson.

Współczesność Tollerów w myślistwie

Obecnie Nova Scotia Duck Tolling Retriever pracuje głównie jako pies aportujący, wykonując zadania typowe dla retrieverów. Potencjał Tollerów, jako psów myśliwskich, wykorzystywany jest podczas polowań na kaczki, gęsi, bażanty, głównie przez miłośników rasy w Ameryce Północnej i Skandynawii. Psy te pracują jednak obecnie przede wszystkim po strzale, czasem – głównie w Stanach Zjednoczonych – również jako płochacze (z ang. flushing). Tylko najwięksi entuzjaści rasy próbują wykorzystać tolling w praktyce.

Kompletną pracę Tollerów, jako psów myśliwskich, ocenia się głównie w ramach oficjalnych prób pracy organizowanych w Szwecji, Danii, Norwegii i Niemczech. W testach tych ocenia się potencjał i wyszkolenie psa zarówno w tollingu, jak i w pracy aportera. O zasadach i przebiegu testów przeczytać możecie w artykule: Tolling jakt prov, czyli egzamin dla Tollera

Polowanie z Tollerem. Źródło: Nina Wibeke Nilsen (hodowla Multestua).

Skąd się wziął tolling

Opisując pracę Nova Scotia Duck Tolling Retriever oraz proces wabienia ptactwa, do którego rasa była wykorzystywana, spotykamy się często z niedowierzaniem. W wielu przypadkach nasze opowieści wkładane są między bajki. Warto jednak wgłębić się w temat i zobaczyć tolling na filmie lub na własne oczy, by docenić Tollery, jako ciekawe i bardzo użyteczne psy myśliwskie.

Dlaczego kaczki tak reagują na rudego, hasającego psa? Tego nie wie nikt. Jedna z teorii głosi, iż jest to specyficzna reakcja kaczek na potencjalne zagrożenie. Zgodnie z tą teorią, jeśli lis wie, że kaczki go widzą, prawdopodobieństwo, że podejmie próbę ataku jest mniejsze. Każdy polujący drapieżnik chce bowiem bazować na elemencie zaskoczenia. Jeśli kaczki widzą lisa i skupiają na nim uwagę, potencjalna próba ataku będzie dla nich mniejszym zaskoczeniem. Da też większą szansę ucieczki.

Jeśli uznać, iż rudy pies przypomina lisa, koncepcja ta mogłaby mieć pewne uzasadnienie. Kłóci się ona jednak z legendą, o Indianach z plemienia Mikmak, którzy podpatrzyli wabienie kaczek praktykowane w naturze przez lisy i na wzór rudych drapieżników wyhodowali psy, które pomagały im w polowaniach.

Naukowo uzasadnionej odpowiedzi na to nurtujące wszystkich pytanie nie znalazłam do tej pory w żadnym materiale. Tolling jest jednak faktem i ważną częścią historii rasy Nova Scotia Duck Tolling Retriever.

Kto pierwszy wykorzystał rude psy do wabienia ptactwa? Czy metoda ta pochodzi z Kanady? O tym przeczytacie wkrótce w kolejnym wpisie z cyklu: czym jest tolling, na który już dziś serdecznie zapraszam.

Źródła:
H. A. P. Smith, Tolling September Ducks, „Rod and Gun in Canada”, Wrzesień 1914
A. Strang, G. MacMillan, The Nova Scotia Duck Tolling Retriever, Alpine Publications, Loveland 2014
Zdjęcie w nagłówku: Vincent van Zalinge | Unsplash

Post a Comment