Back To Top

Korzystając z pięknego wrześniowego weekendu wybraliśmy się na grzyby. Rudy cały czas bardzo ładnie trzymał się w polu widzenia, nieźle przy okazji kamuflując się w lesie. Była więc okazja do poćwiczenia przywołania, kończącego się zawsze pysznym smakiem. Szkoda, że w

Dziś (zarówno my, jak i Weezy) debiutowaliśmy na wystawie w Zielonej Górze. Jesteśmy ogromnie zadowoleni z naszego pierwszego mini sukcesu. Weezy otrzymał najwyższą ocenę w klasie "baby": "wybitnie obiecująca" i tytuł: "Najlepsze Baby" :) Opis, jaki otrzymał Weezy od sędziny wygląda

Czas szybko leci i ani się obejrzeliśmy psie przedszkole się skończyło. Będzie nam brakować tych pełnych atrakcji weekendów spędzonych w gronie przemiłych ludzi i świetnych psów. Pozostaje nam pilnie ćwiczyć to, czego się nauczyliśmy i cierpliwie czekać na ósmy miesiąc

To już pewne - Weezy to chorobliwy, patologiczny obżeracz, a do tego pochłaniacz i odkurzacz. Jadalne, czy niejadalne, wszystko zawsze musi trafić do psiej paszczy. Kawałki chleba, spleśniały plaster żółtego sera, nakrętka od butelki, sama butelka, kapsel, skoszona trawa, świeża

Korzystając z ostatnich dni lata, pojechaliśmy zwodować psa. Weezy nie pływa jeszcze tak, jak by nam się marzyło, ale trzeba wziąć poprawkę na jego wiek (4 miesiące). Na wszystko przyjdzie czas - najważniejsze, że Weezy zanurza się cały i kawałek